You are viewing [info]illogical_saiko's journal

illogical_saiko
14 December 2028 @ 10:28 pm

 

 
FRIENDS ONLY.

lj w dziewięćdziesięciu procentach tylko dla przyjaciół. pozostałe dziesięć procent to tak zwane notki randomowe [czyt. pierdoły. ale 'random' ładniej brzmi] oraz moja skromna twórczość - znaczy fanfiction, znaczy yaoi. dostępne dla wszystkich, bierzcie i jedzcie. tylko te oznaczone ładnym znaczkiem 18+ będą zamknięte. jeśli się takowe, oczywiście, w przyszłości pojawią.

do archiwum tekstów tędy.

zasady proste, zostawiasz komentarz, ja dodaję - bo raczej nie mam powodu, by tego nie robić. chyba, że zalazłeś mi za skórę. ale w takim wypadku pewnie nie chciałbyś się dostawać na flistę, nie?


css by   [info]minty_peach 
 
 
 
illogical_saiko
17 March 2012 @ 02:58 pm
Nareszcie. Wszystko. Za mną.
Do późnego czwartkowego wieczora biegałam jeszcze z Magdą po ksero i milion razy poprawiałam i przerabiałam te wszystkie cholerne dokumenty. Ale wreszcie wszystko było gotowe: zaświadczenie lekarskie, wyciąg ocen ze wszystkich lat studiów, zaświadczenie o byciu studentem, list polecający, aplikacja, załącznik z wybranymi uczelniami. Mogłam więc wstać pełna energii w piątek o 4 rano i wybrać się do Warszawy.
To była w sumie fajna wycieczka, napięta atmosfera pojawiła się dopiero kiedy dotarliśmy do ambasady Japonii, gdzie miły pan poprosił nas o dokumenty i wskazał miejsca w poczekalni. A potem kolejno wzywano nas do środka.
Było dużo, dużo przyjemniej niż się spodziewałam.
Komisja składała się z dwóch pań, z których jedną była dyrektor Wydziału Kultury i Informacji w ambasadzie, Makino Michiko (wypowiadała się w 2011 po wielkim trzęsieniu ziemi, może ktoś kojarzy - link). Weszłam, ukłoniłam się, dopełniłam formalnych grzeczności związanych z przedstawieniem się i oddaniu się w opiekę szanownej komisji, a kiedy pani Michiko uśmiechnęła się i łagodnym głosem powiedziała, że pragnie zadać mi kilka pytań, stres gdzieś odpłynął. Była tak sympatyczna, i mówiła tak pięknie, aż miałam wrażenie że ta jej śliczna japońszczyzna przechodzi na mnie; rzadko kiedy bywam z siebie zadowolona (po próbnej rozmowie z naszymi Japonkami byłam wręcz załamana), ale wtedy, chyba pierwszy raz w życiu, poczułam że ładnie mówię po japońsku. Nie zacinałam się, nie myliłam, odpowiadałam od razu - na standardowe pytanie kiedy i jak zaczęłam interesować się Japonią, później dlaczego za cel badań obrałam sobie teatr kabuki, jak wygląda ta miejscowość o zabawnej nazwie Żurawia gdzie mieszkam, czy chciałabym po skończeniu studiów mieszkać dalej w Poznaniu, czy uważam że japoński jest trudny, czy nie obawiam się trzęsienia ziemi... Miałam wrażenie że upłynęły może z trzy minuty, a już pani Michiko zamieniona w jeden wielki uśmiech informowała, że na tym skończymy rozmowę, i skomplementowała nawet mój japoński (w tym momencie miałam wrażenie że mi serce z rozsadzi ze słodyczy, absolutnie).
Przeżyłam. Poszło dobrze. Wprawdzie sama rozmowa raczej o niczym nie przesądza - o rekomendacji ambasady ewentualnie - ale... kurczę, może faktycznie mam szansę pojechać? Na razie nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, do sierpnia prawdopodobnie zapomnę, ale gdzieś z tyłu głowy będzie się czaić ta świadomość, że może, może naprawdę przyjdzie mi w październiku spakować walizki i wyjechać na cały rok do Japonii. Czy to będzie wybrany przez mnie uniwersytet - Waseda, Tokio Gakugei, Ritsumeikan - czy jakaś wiocha na Hokkaido albo Riukiu - to nieistotne, jestem pewna że w każdym miejscu będzie niesamowicie i spędzę najlepszy rok swojego życia. Ale próbuję nie nastawiać się na to za bardzo, żebym się, nie daj Boże, mocno nie zawiodła. Oczywiście jeśli nie teraz to za rok, jeśli nie za rok to za dwa, ale... Tak ciężko będzie przełknąć myśl że nic z tego, kiedy po tych wszystkich staraniach, bo długim zakuwaniu, kompletowaniu dokumentów i wreszcie rozmowie kwalifikacyjnej, Japonia wydaje się być tak blisko jak jeszcze nigdy nie była.
Trzymajcie kciuki, a być może niedługo będę wam przysyłać pocztówki z Krainy Kwitnącej Wiśni.
Tags:
 
 
Current Mood: cheerful
 
 
illogical_saiko
27 February 2012 @ 07:52 pm
ZDAŁAM EGZAMIN NA STYPENDIUM RZĄDU JAPOŃSKIEGO.

Lol.
Oczywiście, to nie znaczy jeszcze, że na sto procent lecę - to znaczy, że przeszłam do drugiego etapu i czeka mnie kompletowanie dokumentów, robienie masy badań lekarskich, pisanie cv, aplikacji i listów motywacyjnych na wybrane uniwersytety, a 16 marca rozmowa kwalifikacyjna w ambasadzie; którą muszę odbyć tak żeby komisja uznała, że beze mnie Japonia zginie.
Z 90 osób podchodzących do egzaminu zakwalifikowano 20 - 11 (trolololo) z UAM, bodajże 5 z UJ, 3 z UW i 1 z UMK. Swoją drogą, zaczynam rozumieć czemu inne uczelnie tak nas nie lubią, skoro zajmujemy ponad połowę miejsc... Ale whatever, nie o tym chciałam pisać. Chciałam pisać o tym, jak bardzo jestem posikana po kostki i jak serce wali mi z emocji na samą myśl.
Szczerze, po egzaminie miałam dość mieszane uczucia; był kurewsko trudny i nie spodziewałam się raczej cudów, choć wiadomo, że jakaś tam iskierka nadziei się tliła - a jednak, kiedy dziś zadzwonił telefon i okazało się że cud się zdarzył, o mało się nie popłakałam (przed biedronką, co by było fajniej). Bardzo mocno staram się nie nastawiać stuprocentowo na wyjazd, bo ostatecznie nic nie jest przesądzone i równie dobrze w sierpniu mogę usłyszeć że, niestety, pani już dziękujemy... ale kurczak mać, tak trudno o tym nie myśleć! Zwłaszcza kiedy siedzę nad tymi wszystkimi dokumentami do wypełnienia po japońsku, kiedy obmyślam co by tu napisać w liście motywacyjnym, a już zwłaszcza kiedy siedzę, przeglądam sobie oferty uniwersytetów i próbuję się zdecydować, na który chciałabym jechać; poważnie, kiedy widzę że opcjach wyboru jest Keio albo Waseda, to nie pozostaje nic innego jak płakać ze szczęścia i modlić się do wszystkich bogów, żeby i dalej poszło pomyślnie. Mały anusiak w wielkim Tokio! No way!
Bo uhm, tak, Tokio kręci mnie najbardziej, i po cichu liczę że mnie tam wrzucą; no bo przecież Kabukiza, omg! Ale za Kioto, Osakę, Fukuokę, albo nie wiem, Sapporo nawet, też się nie obrażę. A może Nara? A może...
Tak, miałam się nie rozkręcać. Huh, biorę głęboki wdech, potem jeszcze jeden i jeszcze, i próbuję nie wyskoczyć przez sufit. To wszystko nagle zrobiło się takie realne.
Trzymajcie kciuki! <3
 
 
Current Mood: excited
 
 
illogical_saiko
09 October 2011 @ 12:40 pm
Nazbierało mi się na dysku trochę tekstów, które domagają się by ujrzeć światło dzienne - dlatego zaczynam wrzucać je tutaj, a nuż komuś przyjemnie się to poczyta. Arashi zapoczątkowali najbardziej płodny pisarsko okres mojego życia, a wena ma gdzieś to, że mam na głowie mnóstwo innych rzeczy niż bazgranie fików; podejrzewam więc, że trochę tego będzie.
Na początek lekka komedyjka, z moim otp, bo jakże by inaczej.

fandom: Arashi
pairing: Sakurai Sho x Matsumoto Jun / (sakumoto)
gatunek: komedia, romans
rating: 13+
ostrzeżenia: yaoi.


Jun miał nieodparte wrażenie, że nikt się nim w ogóle nie przejmuje.  )
 
 
Current Mood: bouncy
 
 
 
illogical_saiko
20 September 2011 @ 08:47 pm
Od kiedy zobaczyłam pewną scenę - a właściwie usłyszałam pewien tekst - w Himitsu no Arashi-chan, nie może mi to wyjść z głowy. A kiedy coś nie może mi wyjść z głowy, muszę to na coś przerobić. Tym razem padło na fanart, musicie to jakoś przetrzymać.
W jednym z Mannequin (dla niewtajemniczonych: kącik polega na tym, że panowie dobierają sobie sami ubranie, co w różnym stopniu im się udaje, a następnie panie z jury - modelki, aktorki, piosenkarki, itp - wybierają sobie po jednym manekinie, który przypadł im do gustu. przegrywa ten, który nie podoba się nikomu i dostaje bardzo smutną plakietkę "niesprzedany") dziewczęta stwierdziły, że Junowi czegoś brakuje. Żeby temu zaradzić, chlasnęły mu na koszulkę ogromną przypinkę z wisienkami i napisem "cherry", co widać bardzo natchnęło Sho, bo zwrócił się do niego "Ej, Cherry Matsumoto" - no tak mnie ten nowy pseudonim urzekł, że nie mogłam wytrzymać. Cherry Matsumoto. Jak ładnie!




No, to teraz kiedy już wysłuchaliście Mojej Fascynującej Historii, męczę was rysunkiem. Tutaj, tutaj:

Cherry Matsumoto kocchi kocchi~ )



Ale i tak wolałabym z tym jakiegoś fika *_*
Tags:
 
 
Current Mood: bouncy
 
 
illogical_saiko
Oto - w końcu - ostatni rozdział. Nie taki jaki powinien być, jak zwykle, i jak zwykle mam wrażenie że zakończyłam nie tak jak powinnam, ale... mam nadzieję że przynajmniej miejscami będzie się miło czytało :)


fandom:  arashi
pairing: Sakurai Sho x Matsumoto Jun / (sakumoto)
gatunek: komedia, romans
rating: 16+
ostrzeżenia: yaoi




R O Z D Z I A Ł   P I Ą T Y

- I co my im teraz powiemy? )
 
 
Current Mood: exhausted
 
 
illogical_saiko
Przedostatni rozdział. Yoroshiku~!

fandom:  arashi
pairing: Sakurai Sho x Matsumoto Jun / (sakumoto)
gatunek: komedia, romans
rating: powiedzmy że 16+ od tego rozdziału. żeby nie było.
ostrzeżenia: yaoi





 R O Z D Z I A Ł   C Z W A R T Y

Od kiedy Jun odkrył, że jego temperatura zbliża się już powoli do temperatury ciała normalnego zdrowego człowieka, nic nie było w stanie zatrzymać go w mieszkaniu.  )
 
 
 
illogical_saiko
Trzeci rozdział. Czuję się już uzależniona od pisania tego fika.


fandom:  arashi
pairing: Sakurai Sho x Matsumoto Jun / (sakumoto)
gatunek: komedia, romans
rating: 13+
ostrzeżenia: yaoi



R O Z D Z I A Ł  T R Z E C I


Zawsze może spoliczkować go na dzień dobry, potem zmusić, żeby wyznał mu miłość, a potem przelecieć… )
 
 
Current Mood: cheerful
 
 
illogical_saiko
Rozdział drugi. Pisze mi się wyjątkowo dobrze, ale do publikowania wciąż mi braknie motywacji. Jeśli ktoś to czyta, będę wdzięczna za najdrobniejszy komentarz - zwykłe "fajne, czekam na więcej" to naprawdę ogromny zastrzyk weny (oczywiście, jeśli nie jest fajne, to na komentarz "boże co za bagno" też jak najbardziej liczę, choć tę myśl przydałoby się trochę rozwinąć i uzasadnić...).
Anyway. Jeśli są tu jacyś czytający - miłego ^_^

fandom:  arashi
pairing: Sakurai Sho x Matsumoto Jun / (sakumoto)
gatunek: komedia, romans
rating: 13+
ostrzeżenia: yaoi





Dzisiaj Junowi wszystko szło irytująco dobrze.  )

 
 
Current Mood: melancholy
 
 
illogical_saiko
08 September 2011 @ 03:33 am
Uwaga, uwaga! Niniejszym zapraszam serdecznie na


Jest to świeżo założone przeze mnie community fanfikowe, które wprawdzie świeci jeszcze pustkami, ale liczę na to że wraz z ludźmi pojawią się i teksty. Których tematyka mieści się ogólnie w popkulturze azjatyckiej - czyli pop, rok, Japonia, Korea, Chiny, etc, etc, pełna dowolność.
Poczułam potrzebę stworzenia takiego miejsca; do fików zamieszczanych na lju mało kto dociera, Northern Lights z kolei jest opanowane raczej przez fandomy mangowe/książkowe. Na shizukana-yoru chciałabym natomiast stworzyć przyjazne miejsce, gdzie można będzie poczytać, wypowiedzieć się na temat tekstów, zyskać mobilizację do pisania i nowe znajomości.
Mam nadzieję że plan wypali, i do tego potrzebuję waszego wsparcia.
Jeśli ktoś jest zainteresowany - wystarczy kliknąć w 'join', i dzielić się swoją twórczością :)


Za rozreklamowanie wśród znajomych będę niezmiernie wdzięczna <3
 
 
Current Mood: artistic